Doradzasz innym. Prowadzisz firmę albo zespół. Codziennie podejmujesz decyzje, od których zależy wiele. A jednak są jedne drzwi, których wciąż nie otwierasz: Twoja własna przyszłość finansowa.
To jeden z najbardziej ludzkich paradoksów, jakie znam. Im bardziej jesteś kompetentna w innych obszarach, tym łatwiej założyć: „swoje finanse ogarnę później”. Później nigdy nie przychodzi — nie z braku umiejętności, ale dlatego, że decyzje o własnej przyszłości potrafią być bardzo emocjonalne.
Dlaczego „później” nigdy nie przychodzi
Decyzje o inwestycjach, sukcesji czy zabezpieczeniu dotykają tematów, o których wolimy nie myśleć: „co, jeśli”, przemijania, niepewności. Więc umysł robi to, co potrafi najlepiej — wybiera to, co pilne, zamiast tego, co ważne. Klientka z deadline’em jest pilna i konkretna. Twój testament czy plan inwestycyjny nie mają terminu, nie krzyczą, nie przypominają o sobie — więc ustępują miejsca wszystkiemu innemu. I tak mija rok, drugi, piąty. To nie kwestia dyscypliny. To kwestia tego, że sprawy bez terminu przegrywają z tymi, które go mają — chyba że sama nadasz im termin.
Trzy rzeczy, które przedsiębiorcze kobiety odkładają najczęściej
1 Pomnażanie — pieniądze, które leżą i tracą do inflacji, zamiast pracować. Zgromadzenie kapitału to dopiero połowa — druga połowa to danie mu zadania. Konkretny pierwszy krok: wydziel nadwyżkę ponad poduszkę i zdecyduj, co ma dla Ciebie robić.
2 Sukcesja i zabezpieczenie bliskich — testament, uposażeni, plan na wypadek utraty dochodu. Dla przedsiębiorczyni, której firma często zależy od niej samej, to nie ponury temat — to akt odpowiedzialności wobec tych, których kochasz. Konkretny pierwszy krok: sprawdź, kto jest uposażony w Twoich polisach, i czy to nadal aktualne osoby.
3 Ochrona dochodu — poduszka bezpieczeństwa i ubezpieczenie. Jeśli Twój dochód w dużej mierze zależy od Twojej obecności i zdrowia, to właśnie ta obecność wymaga zabezpieczenia. Konkretny pierwszy krok: policz, ile miesięcy przetrwa Twój dom, jeśli Twój dochód nagle zniknie.

Prosta zmiana perspektywy
Nigdy nie pozwoliłabyś swojej klientce działać bez planu. Nie odpuściłabyś jej „bo nie ma czasu”. Nie przyjęłabyś od niej wymówki, której nie przyjmujesz od nikogo — poza sobą. Potraktuj więc siebie z tą samą zawodową troską, którą codziennie dajesz innym. To nie egoizm; to profesjonalizm zastosowany do najważniejszej klientki, jaką masz – SIEBIE.
I nie musisz zrobić wszystkiego naraz. Wystarczy jedna decyzja na raz: umów spotkanie, otwórz konto, spisz testament. Jedna rzecz mniej na „później” i nagle okazuje się, że to wcale nie było trudne, tylko odkładane.
Zacznij od najłatwiejszej rzeczy
Nie musisz zaczynać od najtrudniejszego. Wręcz przeciwnie — zacznij od rzeczy, która budzi najmniej oporu. Może to być po prostu otwarcie IKE albo ustawienie zlecenia stałego na konto emerytalne: dwadzieścia minut, zero emocji. Pierwszy sukces daje energię do zrobienia następnej. To ta sama zasada, którą znasz z pracy: najpierw domykasz szybką wygraną, żeby złapać rozpęd i chęć na dalsze działanie.
Co zyskujesz, gdy przestajesz odkładać
Kiedy w końcu zrobisz te zaplanowane rzeczy, dzieje się coś więcej niż uporządkowanie papierów. Znika widmo ciągłego „powinnam się tym zająć”, które po cichu towarzyszy Ci od miesięcy i zabiera energię. Zyskujesz spokój człowieka, który wie, że jego przyszłość jest zaopiekowana, a ten spokój przekłada się na odważniejsze decyzje w biznesie i w życiu. Paradoksalnie, zajęcie się własnym bezpieczeństwem nie odbiera energii sukcesowi. Ono go uwalnia.
Bezpieczeństwo nie jest skutkiem ubocznym sukcesu. To osobna decyzja i warto ją w końcu podjąć.
Magda
P.S. Moja rada na dziś: wybierz jedną z trzech rzeczy — tę, która najbardziej „uwiera” — i umów w kalendarzu konkretny termin, w którym się nią zajmiesz. Wpisana data zamienia „kiedyś się tym zajmę” na „zrobie to tego dnia”.
