Skip to main content

W lutym tego roku zapytano tysiąc dziewięćdziesiąt dziewięć Polek i Polaków, do czego może się przyczynić lepsza wiedza o pieniądzach. Do wyboru było ponad dwadzieścia odpowiedzi. Poprawę zdrowia fizycznego wskazało sześć procent.

Sześć na sto. Czyli dziewięćdziesiąt cztery osoby na sto uważają, że finanse i ciało to dwa osobne działy życia.

Ja przez większość życia też tak uważałam.

Zdanie, które słyszę najczęściej

W tym samym badaniu zapytano, co powstrzymuje ludzi przed inwestowaniem. Najczęstsza odpowiedź w całej próbie: brak wiedzy. Ale najciekawsze można było zobaczyć dopiero w rozbiciu tego badania na płeć.

Kobiety istotnie częściej niż średnia wskazują brak wiedzy, strach przed ryzykiem i obawę, że ewentualna strata zachwieje ich bezpieczeństwem. I jeszcze jedno zdanie, którego mężczyźni prawie nie wybierają: to nie dla mnie, nie mam osobowości inwestora.

Mężczyźni istotnie częściej wskazują dwie inne rzeczy: że nie ufają instytucjom finansowym i że nie mają żadnych obaw.

Przeczytaj te dwa akapity jeszcze raz. Kobieta mówi: to nie dla mnie. Mężczyzna mówi: nie ufam im. To nie jest różnica w wiedzy. To różnica w tym, gdzie umieszczamy problem – my, kobiety, umieszczamy go w sobie. A nie mamy do tego podstaw.

W tym samym badaniu kobiety oceniają swoją wiedzę finansową niżej niż mężczyźni. Ale w części testowej, w podatkach, w cyberbezpieczeństwie i w systemie emerytalnym, różnic między płciami nie ma żadnych.

A teraz rzecz, której się nie spodziewałam

To przekonanie nie zostaje w głowie.

W styczniu 2026 roku ukazało się badanie, które sprawdziło coś pozornie absurdalnego: czy sposób, w jaki oceniasz własną wiedzę o pieniądzach, ma cokolwiek wspólnego z tym, czy się ruszasz. Próba: 3870 osób. Naukowcy porównali, ile ktoś naprawdę wie o finansach i ile mu się wydaje, że wie, a potem sprawdzili, czy te osoby ćwiczą co najmniej raz w tygodniu.

Osoby, które nie doceniały własnej wiedzy, czyli obiektywnie wiedziały więcej niż przeciętnie, ale nie wierzyły, że wiedzą – miały o 5,2 do 8,6 punktu procentowego niższe prawdopodobieństwo regularnej aktywności fizycznej. Osoby przeceniające się nie różniły się od reszty w żaden istotny sposób.

Zwróć uwagę, czego w tym wyjaśnieniu nie ma. Nie ma pieniędzy. Badacze kontrolowali dochód, majątek, wykształcenie, stan cywilny, dzieci, palenie i kilkanaście innych rzeczy. Nie chodzi o to, kogo stać na karnet. Zostało przekonanie o sobie.

Dlaczego niepewność się mnoży

Autorzy tłumaczą to poczuciem własnej skuteczności, czyli przekonaniem, że dam radę zrobić rzecz, która jest trudna. To przekonanie nie siedzi w jednej szufladce. Jeśli w jednym obszarze życia nauczyłaś się mówić „to nie dla mnie, ja się na tym nie znam”, ten sam odruch włącza się gdzie indziej. Nie dlatego, że pieniądze i przysiady mają ze sobą cokolwiek wspólnego. Dlatego, że Ty jesteś w obu tych miejscach tą samą osobą.

A skoro tą samą, to dlaczego reagujesz inaczej? Po nieudanym pierwszym wejściu na siłownię mówisz: „no jasne, dawno nie ćwiczyłam” i wracasz w przyszłym tygodniu. Po nieudanym pierwszym wieczorze z rachunkami mówisz: „jestem beznadziejna w finansach” i nie wracasz wcale. Ta sama osoba, ta sama praca. Jednej wybaczamy pierwszy raz, drugiej nie.

Różnica nie leży w Tobie, tylko w tym, co masz do dyspozycji. Na siłowni widziałaś dziesiątki początkujących – wiesz, jak wygląda pierwszy raz, wiesz, że jest ciężko wszystkim, i wiesz, że to przechodzi. Przy pieniądzach nie widziałaś nigdy nikogo, kto siada do tego po raz pierwszy, bo nikt tego nie robi przy świadkach. Nie masz z czym porównać własnej porażki, więc zostaje jedno wyjaśnienie: to o mnie. Nazywam to efektem pierwszego treningu.

Trzy ruchy

Co możesz z tym zrobić?

1. Sprawdź, co faktycznie wiesz – zanim uznasz, że nie wiesz nic. Wypisz pięć rzeczy z finansów, które umiesz zrobić bez niczyjej pomocy: przelew zagraniczny, wypowiedzenie umowy, sprawdzenie oprocentowania, porównanie ofert, zlecenie stałe. Lista prawie zawsze wychodzi dłuższa, niż się spodziewałaś.

2. Wymień „nie znam się” na „jeszcze tego nie sprawdziłam” – to nie jest pozytywne myślenie, tylko precyzja. Pierwsze zdanie opisuje Ciebie. Drugie opisuje stan wiedzy, który da się zmienić w kwadrans. I nigdy nie mów o sobie „nie mam osobowości inwestorki”, bo osobowość to nie jest kategoria, w której da się cokolwiek poprawić. Wiedza jest.

3. Dobierz sobie śmieszny ciężar startowy – zadzwoń do banku i zapytaj o jedną rzecz, której nie rozumiesz. Tylko jedną. Ciężar startowy ma być tak mały, żeby aż Cię bawił, bo zadaniem pierwszej serii nigdy nie jest wynik, tylko to, żeby ją wykonać.

Po czym poznasz, że to działa

Po tym, że przestajesz zaczynać zdania o pieniądzach od przeprosin. Po tym, że w rozmowie o finansach mówisz „sprawdzę” zamiast „nie mam pojęcia”. A często również po tym, że w innych obszarach życia łatwiej Ci się zebrać. Forma bywa zaraźliwa w obie strony.

Nie licz jednak na to, że ktoś to zauważy i powie Ci na głos. Po ośmiu tygodniach na siłowni zauważa lustro. Po ośmiu tygodniach z własnymi pieniędzmi nie zauważa nikt.

Bo formę finansową buduje się tak samo jak formę fizyczną. Powoli i regularnie. Tylko bez lustra.

Magda

P.S. Moja rada na dziś: wypisz te pięć rzeczy finansowych, które umiesz zrobić sama. Zostaw kartkę w widocznym miejscu na tydzień.


Źródło: „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2026″, WIB i Fundacja GPW, CAWI, 19–22 lutego 2026, N=1099 • M. Yamaguchi i in., „Association between financial literacy perception and exercise behavior”, Discover Public Health 2026, 23:119 (N=3870, dane z amerykańskiego Preference Parameters Study 2009–2010). Badanie przekrojowe: pokazuje współwystępowanie, nie związek przyczynowy.