W golfie karta wyników ma dwa podpisy.
Pierwszy jest Twój. Drugi należy do markera, czyli innej zawodniczki z Twojego flightu (grupy), która grała obok i widziała, jak grasz. Bez jej podpisu karta jest nieważna. Możesz zagrać rundę życia, ale jeśli nikt jej nie potwierdzi, formalnie się nie wydarzyła.
Przez lata uważałam to za zbędną formalność. Dziś uważam, że to najlepsze rozwiązanie problemu, który w finansach nie ma żadnego.
Lustra nie ma. Ale puste miejsce nie zostaje puste.
Pisałam już w tym cyklu, że forma finansowa nie ma lustra. Że możesz przez sześć tygodni robić wszystko dobrze i nie dostać za to żadnego sygnału. I że lustra nie da się zbudować – da się je tylko czymś zastąpić, np.: cztery liczby, co miesiąc, w tym samym miejscu.
To wszystko jest prawdą. Ale jest też druga część tej historii, której wtedy nie napisałam.
Kiedy lustra nie ma, to puste miejsce nie zostaje puste.
W 1954 roku Leon Festinger opisał, jak ludzie oceniają własne umiejętności. Najpierw sięgają po obiektywne, niespołeczne miary. A kiedy takich miar nie ma – porównują się z innymi ludźmi.
Przeczytaj to jeszcze raz z myślą o pieniądzach. Obiektywnej miary nie ma. Więc porównywanie się z innymi nie jest Twoją słabością. Jest tym, co musi się wydarzyć.
Instagram nie jest przyczyną problemu. Jest tym, co wypełnia próżnię.
Tylko że Instagram lub inne social media to nie jest lustro. Lustro pokazuje Ciebie. Feed nie pokazuje Cię wcale: pokazuje kogoś innego, i to całkiem wiernie. To jest okno. Okno, w które patrzysz jak w lustro.

Dlaczego okno szkodzi bardziej, niż się wydaje
Bo pokazuje nie to, co trzeba, i nie tak, jak trzeba. Działają w nim trzy rzeczy naraz:
— Pokazuje cudzą kartę, nie Twoją. Nie znasz dochodu tej osoby, jej punktu startu, spadku po babci ani kredytu, o którym nie pisze. Startowanie z cudzą kartą to porównywanie wyniku z osobą grającą z zupełnie innego handicapu (handicap (HCP) w golfie to system wyrównywania szans. Pozwala on graczom o różnym poziomie umiejętności uczciwie rywalizować ze sobą. Liczba ta pokazuje, na ile uderzeń powyżej normy pola (par) stać danego zawodnika).
— Gasi zamiast napędzać. Badacze pokazali eksperymentalnie, że osoba lepsza od nas w naszej własnej dziedzinie inspiruje tylko wtedy, gdy jej sukces wydaje się osiągalny. Kiedy wydaje się nieosiągalny, obniża naszą ocenę siebie. I najmocniej działają tak nie odlegli mistrzowie, tylko ludzie na tym samym etapie życia, odrobinę do przodu. Czyli dokładnie Twój instagramowy feed.
— Na wyjściu nie ma informacji, jest emocja. Ponad sto lat temu Charles Cooley opisał „jaźń odzwierciedloną”: wyobrażamy sobie, jak wyglądamy w cudzych oczach, wyobrażamy sobie ich ocenę i odczuwamy wobec siebie dumę albo wstyd. Zwróć uwagę, że wszystkie trzy etapy dzieją się w naszej głowie. Okno nie mówi Ci, ile odłożyłaś. Mówi Ci, kim jesteś – na podstawie cudzego życia.
I tu jest rzecz, którą warto przeczytać dwa razy. Nikt tam nie wydał o Tobie wyroku. Nie ma jak – nie zna Twoich liczb, nie wie, ile odkładasz, nie ma pojęcia, z jakiego punktu startowałaś. Ten wyrok wystawiłaś sobie sama, na podstawie cudzych reelsów.
Nie jest to zresztą tylko moja obserwacja. W 1979 roku sprawdzono, czy „lustro” Cooleya rzeczywiście cokolwiek odbija. Okazało się, że nasze wyobrażenia o cudzej ocenie są znacznie bliżej związane z tym, jak sami siebie widzimy, niż z tym, co ci ludzie naprawdę myślą. Czyli nie odbieramy sygnału z zewnątrz – wyświetlamy sobie własne przekonanie o sobie i podajemy je z powrotem jako cudzy werdykt.
Czego kartka w szufladzie nie potrafi
Własna kartka rozwiązuje jedną połowę problemu: daje Ci dowód, że pracujesz. Ale nie zasłania okna, bo kartka w szufladzie nie konkuruje z feedem. Potrzebny jest ktoś, kto ją zobaczy.
I tu jest badanie, które zmieniło moje myślenie o tym, czy pieniędzmi trzeba zajmować się samotnie.
W Chile przebadano 2687 osób. Jednym uczestnikom podniesiono oprocentowanie konta oszczędnościowego, czyli dano twardą zachętę finansową. Drudzy nie dostali ani grosza więcej. Spotykali się tylko regularnie w małych grupach, w których każdy mówił na głos, ile chce odłożyć, a na kolejnym spotkaniu sprawdzano, czy wpłata się pojawiła. Bez kar i bez ocen. Po prostu ktoś to widział.
Wynik: osoby spotykające się w grupie wpłacały pieniądze 3,7 raza częściej i odłożyły prawie dwa razy więcej niż osoby spoza programu. Wyższe oprocentowanie nie zmieniło dla większości niczego.
Innymi słowy: bycie widzianym dało tym ludziom więcej pieniędzy niż realna podwyżka oprocentowania.
Ale najważniejszy jest drugi eksperyment tych samych badaczy. Sprawdzili w nim, co właściwie w grupie działa i okazało się, że podobny efekt dawały same regularne wiadomości zwrotne,bez spotkań i bez presji grupy.
Czyli czynnikiem czynnym nie jest bycie ocenianą. Jest bycie widzianą.

Sama, ale nie w pojedynkę
Nikt nie zrobi za Ciebie przysiadu. Trenerka finansowa nie podnosi ciężaru – ona ustawia technikę. Nikt nie zrobi za Ciebie przelewu i nikt nie policzy Twoich czterech liczb.
A jednocześnie prawie nikt nie ćwiczy sam przez dziesięć lat.
Na siłowni nie ma współzawodnictwa. Jest obecność innych ludzi, którzy w tej samej godzinie robią to samo, każdy swoje. W golfie grasz swoją piłką – nikt nie ma prawa jej dotknąć, to jedna z podstawowych zasad gry. Ale grasz w grupie, a Twoją kartę podpisuje koleżanka/kolega z którymi grasz.
Własna praca. Własny zapis. Cudzy podpis.
Trzy ruchy
Jak to zorganizować u siebie?
1. Znajdź jedną osobę, nie widownię – sparingpartnerkę, przed którą raz w miesiącu powiesz „byłam” albo „nie byłam”. Jedna osoba wystarczy. Widownia szkodzi.
2. Ustalcie, co porównujecie – obecność, nie salda. Ile razy usiadłaś do swoich liczb, a nie ile ich jest. Jeśli tego nie ustalicie na wejściu, porównacie salda, bo tak działa odruch. A wtedy otworzycie sobie kolejne okno na cudze życie, tylko że przy stole.
3. Jeśli padają kwoty, niech padają z punktem startu – bo goła liczba nie jest informacją, tylko rankingiem. „Odłożyłam trzydzieści tysięcy” mówi Ci tylko tyle, że jesteś w tyle. „Odłożyłam trzydzieści tysięcy, zaczynałam trzy lata temu od zera i odkładam jedną trzecią wypłaty” – to już metoda. W golfie sam wynik niewiele mówi, dopóki nie wiesz, z jakiego poziomu ktoś startował. Nazywa się to handicap. Z pieniędzmi jest tak samo.
Po czym poznasz, że to działa
Po tym, że przestajesz zaglądać na cudze profile z uciskiem w żołądku. Po tym, że masz komu powiedzieć „byłam” i że to jedno słowo zaczyna wystarczać. I po tym, że kiedy przyjdzie gorszy miesiąc, nie znikasz. Bo ktoś zauważy, że Cię nie ma, a to zupełnie inna sytuacja niż cisza.
Lustra nadal nie ma i nie będzie. Ale grasz swoją piłką, a kartę podpisuje ktoś inny i to jest najbliższa rzecz, jaką da się w tej dyscyplinie mieć.
Bo formę finansową buduje się tak samo jak formę fizyczną. Powoli i regularnie. Tylko bez lustra.
Magda
P.S. Moja rada na dziś: napisz do jednej kobiety, której ufasz, i zaproponuj jej najprostszą umowę świata: raz w miesiącu wysyłacie sobie jedno słowo – „byłam”. Bez kwot, bez raportów, bez oceniania. Tylko podpis na karcie.
Źródła: L. Festinger, „A Theory of Social Comparison Processes”, Human Relations 1954, 7(2), 117–140 • J. S. Shrauger, T. J. Schoeneman, „Symbolic interactionist view of self-concept: Through the looking glass darkly”, Psychological Bulletin 1979, 86(3), 549–573 • P. Lockwood, Z. Kunda, „Superstars and me: Predicting the impact of role models on the self”, Journal of Personality and Social Psychology 1997, 73(1), 91–103 • C. H. Cooley, „Human Nature and the Social Order”, Charles Scribner’s Sons, 1902 • F. Kast, S. Meier, D. Pomeranz, „Saving more in groups: Field experimental evidence from Chile”, Journal of Development Economics 2018, 133, 275–294 (N=2687) • A. Bandura, „Self-Efficacy: The Exercise of Control”, W. H. Freeman, 1997.
